HALLOWEEN COSTUME CONSTRUCTION
MENU
news
about
-armor
-accessories
-xena
forum
links


FORUM THREAD
Post Reply | Return to Forum Index | Return to Main Page

(02/14/2013•12:59) escort in london [edit]uncetleseen 
układzie popierającym nową płytę Strachów Na Lachy, wokalista i lider Krzysztof ''Grabaż'' Grabowski, diagnozując tym samym osoba wyobrażenia ''właściwość intelektualna'' we współczesnym transpallet społeczeństwie.

Ironiczny wydźwięk wyrażeń Grabaża ukazuje wirtualny pustostan upływu robiącego dzisiaj oszałamiającą karierę i powtarzanego niczym mantrę przez pokolenie młodocianych ludzi. Powtarzanego, jak się okazuje, bez żadnego namysłu i pojęcia. Cecha intelektualna – brzmi chariot élévateur wzniośle, brzmi dumnie. W języku jurydycznym używamy tego upływu na ustalenie ogółu plonów człowieczego intelektu, otoczonych gwarancją korporacyjną. I wszystko egzystowałoby pięknie, gdy nie fakt, że całą tę pieczę wielce sobie poważamy.

Muzyka, poranki, oprogramowanie, lektury, biegi językowe, uciechy komputerowe – to wszystko jest dziś na przyciągnięcie dłoni. Moglibyśmy przyciągnąć rekę po towar na sklepowej półce albo, posługując się pozorną wizualizacją tak dostępnej na co dzień części organizmu, za pomocą kursora objąć w posiadanie atrakcyjny nas towar w osobistości zdematerializowanej. W obu przypadkach mamy dwie szansy: zapłacić albo podwinąć. Z tą jednak dywergencją, że kradzież fizycznego rzetelna żąda nie lada wysiłku, chwytu i energii, podczas gdy rzeczywistym złodziejem może stać się bez starszego znoju każdy z nas. I to najczęściej bez żadnych konsekwencji. Ha, czyż nie tutaj leży unikat internetowej rzeczywistości? Skoro rudawy chudzielec o aparycji niewiniątka i skóry bobasa może stać się w jednej chwili potężnym dyrektorem zorganizowanej gromady kryminalnej, trudniącej się układanymi na masową skalę przewinieniami na niezgodę największych celebrytów i możnych tego świata, to czyż rzeczywista sieć nie jest w stanie stwarzać dziw? Jeżeli nie wychodząc z domu, jestem dziś w stanie oszukać Billa Gatesa, Rihannę, Metallicę czy nawet nieżyjącego już Steve'a Jobsa, to czyż świat nie stoi przede gniecioną otworem?

Chwilę, chwilę – zakrzykną adepci autonomij bezwzględnej w internecie – o jakiej kradzieży my tutaj w ogóle mówimy?! Przecież zgodnie z literą prawa nie czynimy nic zepsutego. Uhuhu, należyte argumenty. Gruchnęli niczym z haubice. I cóż... jeżeli chodzi o niniejszą regulację prawną, to w kwestii mnogość funkcjonowań polegających na opuszczaniach towarów z siatki nie pozostanie w niezgód z obowiązującymi podręcznikami. Zgodnie bowiem z art. 23 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. Uprawnienie autorskie bez upoważnienia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego układu w limicie własnego wykorzystywania osobistego. Nie wdając się w szczegółówą analizę brzmienia przytoczonego nakazu, można w abstrakcie mówić, że dopóki wyłącznie korzystam ze odciągniętych paliw, nie kolportując ich – moje zatrzymanie zostanie prawnie dopuszczalnym. Regulacja ta zainicjowana pozostała, by zapobiec bzdurnym sytuacjom, london escorts w jakich stwórca zdołałby się sprzeciwiać jakiemukolwiek użytkowi swojego dzieła, ale w efekcie nieporuszona się furtką dla każdych tych, którzy poszukują dla swoich nieetycznych zatrzymań korporacyjnego uzasadnienia (a przypomnijmy, że w ten sam sposób jurysdykcję wykonywał Adolf Hitler, wykorzystując zauroczonych jego osobowością prawników do czynienia nadbuwy sądowej prowadzonej przez niego inicjatywy). Takie, a nie inne dźwięczenie imperatywu sprawia, że jeśli tylko wydobędę w internecie pociągające mnie pakiety, potrafię je bezkarnie ściskać i z nich korzystać, niezależnie od tego, czy pozostały one udostępnione zgodnie z pełnomocnictwem, czy również wbrew temu prawidłu. A zatem glob jest piękny, kultura wszechdostępna i bezpłatna, ściągać, trwać i nie umierać.

By nie ulec złudnej dyskusji zauważalnej frakcji osobowości, spieszę donieść, że kradzież w internecie jednak istnieje. Ba, ma się dobrze! Jakkolwiek nie określalibyśmy działania mnogości internautów, to nie da się zatajać, że wykazuje ono każde znamiona cuda, które przyjęło nazywać się kradzieżą. Każdym adeptom dozwolonego użytkowania w siatki proponuję wybrać się do sklepu i bez płacenia usiłować wynieść poza jego rejon płytę CD czy obraz DVD. Ochroniarzowi zalecam przytoczenie treści art. 23 prawa autorskiego – sami stwierdźcie, w jaki sposób zareaguje. I teraz proszę mi objaśnić, czym wyraziści się takie odpracowywanie od zwężania tafle czy filmu z Chomika. Niczym – tyle tylko, że na swojej szosie nie spotykamy umięśnionego ochroniarza. Tutaj właśnie kuleje polskie prawo – nie zapewnia twórcom poprawnej straży. A wystarczy patrzeć choćby na ustawodawstwa zachodniej Europy, by przekonać się, że imperatywy autorskoprawne w Niemczech, Szwecji i Włoszech wykluczają dozwolony użytek prywatny, jeżeli dalsza eksploatacja składu powstała na podstawie początkowo gwałcącej prawo autorskie powtórce wejściowej. A zatem zbieranie sobie pakietów mp3 z siatki będzie legalne tylko wtedy, gdy zapłacimy za nie podmiotowi, mającemu upoważnienie do kolportowania nazwanych utworów za odpłatnością, bądź również po prostu posiadamy w budynku ekscentryczny egzemplarz podarowanego albumu. Nieskomplikowane? Banalnie zwykłe. Pewnych trudności może nastręczać egzekwowanie upominania takich kursy żeglarskie przepisów, jednak to już inny problem – kumulujemy się dziś wyłącznie na kardynalnych przeczuciach ideologicznych.

Wiele emocji wzbudziła swojego czasu sprawa ACTA. Łączność, przesadna regulacja internetu może w pewien sposób kwalifikować naszą niezależność w nazwanych względach korzystania z siatki. Jednak jeśli tę wolność rozumiemy przede każdym jako prawo do przypadkowego korzystania z obcej właściwości intelektualnej, to jestem jak najwięcej za jej zastrzeżeniem. Z pozostałością żadna niepodległość nie jest wolnością absolutną – wszelka ma swoje bariery. I taką początkową krawędzią jest szkodzenie różnym. Poprzez realizację swoich praw i swobody nie potrafimy jednocześnie interweniować w limit praw i autonomii odrębnych. Korzystamy ze swej swobód tak długo, dopóki swoim odpracowywaniami nie interweniujemy w zakres autonomij innej fachowcy. Maksyma ta, egzystująca towarem zainteresowania mędrców na przestrzenii wieków, znajdzie dzisiaj swój wyraz w licznych regulaminach uprawnienia – rozmawiamy o krawędziach właściwości, autonomij wyrażenia, tworzenia swojego prawa. W Kodeksie cywilnym znajdziemy budowę nadużycia uprawnienia podmiotowego. W art. 5 wskazanego dyplomu korporacyjnego odczytujemy, że nie można tworzyć ze swego prawa użytkowania, który by był rozbieżny ze społeczno-oszczędnym podarowaniem tego uprawnienia lub z maksymami współżycia wspólnego; takie działanie lub poniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie uprawnienia i nie korzysta z rękojmie. Uwaga dzisiejszego społeczeństwa pozwala stwierdzić, że zachłysnęliśmy się całą tą naszą niepodległością, przypuszczając wobec świata figurę krańcowo roszczeniową. Egzystujemy nieopanowani, dlatego potrafilibyśmy rościć sobie uprawnienia do całkowitego. Także do bezpłatnej kultury.

Niedobór poszanowania dla obcej cesze intelektualnej wśród młodych ludzi jest o tyle niesłychany, że wszak większość z nich spodziewaną pozycję materialną wiąże ze swoją mądrością i zdolnościami. Kształcenie lepsze stało się już dzisiaj kanonem, a przecież jego fundamentalnym obiektem jest pozyskiwanie ustalonych jurysdykcji. Jeśli potrzebujemy godziwie osiągać w podtrzymywaniach o naszą intelektualną cecha, to dlaczego nie poważamy tej samej właściwości pozostałych? Wszelka twórczość nie rośnie w pustce, odwrotnie – jest nierozerwalnie powiązana z aktywnościa humanistyczną. Spór kreatywny to twórcze użycie swoich wiedzy i sztuki. Roszcząc sobie uprawnienie do darmowego zasięgu do tworów kultury, koncesjonujemy dodatkowo zasadność roszczenia naszego pracodawcy o świadczenie przez nas przedsiębiorstwie nieodpłatnie. Czyż działalność artysty i kamieniarza nie sprowadza się w sprawy do tego samego? Przeto dlaczego murarz ma prawo do nagrodzenia, a artysta powinien rozdzielać się swoją twórczością za darmo? Darmowa kultura to zjawisko nieznajdujące żadnego uzasadnienia i prezentujące model beztroskiego roszczeniowego postrzegania świata.

Więc odpisujmy, dłubmy i sprawdzajmy wyłożeń dla naszego funkcjonowania. Tylko bądźmy dobrowolni, że w ramach swojej autonomij sami wydzieramy pod sobą dołek. A że niegdyś do niego wbiegniemy, to nieuchronne. Starszawe przysłowia nigdy nie nabierają.



Post Reply | Return to Forum Index | Return to Main Page
news | about | armor | accessories | xena | forum | users | links | feedback | home
All content ©1998-2003, William Yu